ASG Facebook Group |ASG Twitter |ASG Instagram |ASG Pinterest |ASG Flickr |ASG YouTube

Sobibór odkryty

Ostatnio spotkaliśmy się z Hannah Wilson, członkinią Auschwitz Study Group i artystką, która właśnie znajduje się w samym centrum prac wykopaliskowych w Sobiborze. Te przełomowe badania doprowadziły do geograficznego zlokalizowania położenia komory gazowej, co wcześniej nie było znane. Prace wykopaliskowe na tym terenie zawsze były delikatną sprawą zarówno ze względu na pamięć tych, którzy zostali zamordowani oraz na całe rzesze rodzin, które czekały na informacje o tym, co zostało odnalezione.

 

Hannah Wilson w Sobiborze
Hannah Wilson podczas prac wykopaliskowych
Zdjęcie: Hannah Wilson ©

ASG: Zatem rozumiem, że w prace wykopaliskowe w Sobiborze zaangażowałaś się dzięki Weiss-Livnat International. Jak do tego doszło? Czy miał miejsce proces kwalifikacyjny?

HW: W każdym tygodniu podczas moich studiów magisterskich (Holokaust w ramach programu Weiss-Livnat) w Hajfie, mój rocznik był odwiedzany przez gości-wykładowców. Podczas jednego z takich spotkań, poznaliśmy izraelskiego archeologa i historyka Yorama Haimi, który opowiedział nam o pracach, które on i jego drużyna przeprowadzli na terenie obozu zagłady w Sobiborze. Jego badania rozpoczęły się, kiedy postanowił dowiedzieć się czegoś na temat historii jego rodziny. Yoram i Wojciech Mazurek, polski archeolog, wspólnie rozpoczęli prace nad wspaniałym kilkuletnim projektem, którego celem było stworzenie dokładniej mapy tego byłego obozu, po to, aby rozwiać wszelkie wątpliwości związane z tym, co miało lub nie miało tam miejsca.

Yoram pokazał nam niezliczone artefakty, masowe groby, prawdziwe położenie „Drogi do Nieba”, którą musieli iść rozebrani więźniowie. Szczerze powiedziawszy, byłam w szoku. Nigdy nie widziałam tego typu badań w związku z Holokaustem, i czułam się zobowiązana poprzeć ich projekt w każdy sposób, w jaki będzie to możliwe.

Yoram i Wojtek przyjęli mnie jako studenta do badań I przybyłam do Polski, nie mając pojęcia, czego się spodziewać ani tego, co mnie spotka, kiedy tam będę.

 

ASG: Sam osobiście odkryłem szczątki ludzkie w glebie w Auschwitz Birkenau, a oprócz tego także przedmioty osobiste jak okulary, szczotki do włosów i butelki z lekarstwami. Czytałem jeden z Twoich artykułów, gdzie kilkakrotnie wspominałaś o różnych przedmiotach, które ludzie przywozili ze sobą. Czy potrafisz oddzielić emocje, które Ci towarzyszą, kiedy znajdujesz fragmenty szczątków ludzkich od tych, które Ci towarzyszą, kiedy znajdujesz przedmioty osobistego użytku tych ludzi? Czy te dwie sprawy są dla Ciebie tak samo poruszające, a jeżeli nie, to czym się róznią emocje z nimi związane?

HW: Od pierwszego dnia jasne było, że będę pracować tuż obok polskich robotników i farmerów, którzy kopali w ziemi i przesiewali ją, szukając zdobyczy. To pod żadnym pozorem nie była łatwa praca, zarówno pod względem emocjonalnym, jak i fizycznym. Pracowałam pod czujnym okiem holenderskiego archeologa Ivara Schute. On mi wytłumaczył, jakiego rodzaju materiały mam zbierać, a jakie wyrzucać, więc cały czas skupiałam się na tym, żeby znaleźć coś wartego zachowania. To było dosyć skomplikowane uczucie, mieć nadzieję na znalezienie szczątków osoby, która tam zginęła.

Na początku nie bardzo mogłam sobie z tym poradzić, ale ekipa zapewniła mnie, że za każdym razem, kiedy znajdziemy coś takiego, to dzięki temu możemy zachoć pamięć o Holokauście dla przyszłych pokoleń.

Nie jestem pewna, czy kiedykolwiek będę w stanie opisać uczucie towarzyszące znalezieniu ludzkiej kości, białej z powodu spalenia, albo złotych zębów, które lśniły na tle ziemi. Myślę, że jakaś częśc mnie spodziewała się czegoś takiego, wiedziałam przecież, co wydarzyło się w Sobiborze.

Nie byłam zupełnie przygotowana na znalezienie biżuterii, na przykład. W ciągu kilku godzin od mojego przybycia, znalezliśmy obrączkę z wygrawerowanym napisame po hebrajsku, dziecięcy wisiorek ze słonikiem i parę srebrnych kolczyków. Nie tylko są one symbolami życia, które zostało przerwane, ale także są nacechowane charakterem i osobowością ludzi, którzy je nosili. Jakaś kobieta podjęła przecież decyzję o tym, żeby włożyć być może najcenniejsze dla siebie kolczyki w dniu, w którym wywieziono ją do komory gazowej w Sobiborze. Ta druzgocąca myśl jest czymś, co ze mną zostanie do końca moich dni.

Przedmiot znaleziony w Sobiborze
Jeden z przedmiotów znalezionych przez Hannah w Sobiborze
Zdjęcie: Hannah Wilson ©

 

ASG: Co dalej stało się z pracą, za którą odpowiadałaś? Jaki będzie mieć ona wpływ na kształt miejsc pamięci? Czy planujesz powrócić?

HW: Przypadkowo moja wizyta zbiegła się z największym znaleziskiem w Sobiborze. Youram i Wojciech odkryli fundamenty komory gazowej z niemal całkowitą pewnością. Istnienie tych komór gazowych było cały czas jedynie twierdzeniem, a nie faktem i właśnie wtedy dotarło do mnie, jak bardzo ważny był nasz projekt.

Z Yoramem skontaktowała się prasa izraelska, polska, holenderska i angielska, a samo miejsce pamięci stało się centrum burzy medialnej. Nawet do dzisiaj istnieją plany (autorstwa komitetu zarządu głównego Państwowego Muzeum na Majdanku) budowy muru wokół Sobiboru, która przechodzić miałaby przez „Drogę do Nieba” oraz stworzenie nowego centrum turystycznego.

Z pomocą instytucji związanych z Holokaustem, na przykład Yad Vashem, plany te na szczęście zmieniono na tyle, żeby nie ingerować w naszą pracę, co może pozwolić na znalezienie jeszcze wielu rzeczy. Jeżeli potwierdzą się te założenia, to zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby powrócić tam jak najszybciej się da.

 

ASG: Jakie miałaś zdanie na temat miejsc pamięci związanych z Holokaustem? Czy zmieniło się ono odkąd zaczęłaś pracowaćna na terenie Sobiboru? Na przykład, czy uważałaś turystykę za nieodzowną część interakchi ze zwiedzającym? I czy w związku z tym uważasz, że wzrost liczby zwiedzających w Auschwitz jest dobrą rzeczą? Jeżeli chodzi o Sobibór, to zwiedza go zaledwie pierwiastek ludzi zwiedzających Auschwitz.

HW: Mieszkając troche czasu zarówno w Polsce, jak i w Izraelu, muszę przyznać, że biję się z myślami, jeżeli chodzi o wady i zalety miejsc pamięci Holokaustu i tego, co nazwałabym „ciemną turystyką”.

Szczerze powiedziawszy, zupełnie nie mogłam zrozumieć faktu planowania centrum turystystycznego, które z samego założenia miało zagrozić pracom archeologicznym, które miały już tam miejsce. Nie mogłam zrozumieć, jak coś autentycznego miałoby zostać przykryte czymś innym. Jeżeli my, jako historycy Holokaustu, mamy pracować nad uciszeniem wszystkich tych, którzy sądzą, że Holokaust nigdy się nie wydarzył, to takie zachowanie jedynie pogorszy sytuację. Zachowanie autentyczności powinno być priorytetem.

Grupa Hannah Wilson na wykopaliskach w Sobiborze
Grupa Hannah Wilson na wykopaliskach w Sobiborze
Zdjęcie: Hannah Wilson ©

Uważam generalnie, że bardzo ważne jest umożliwienie ludziom z całego świata odwiedzenie takich miejsc, miejsc poświęconych pamięci i horrorom Holocausty, chociażby po to, aby poszerzyć ich wiedzę na ten temat. Są specjalne instutucje, które powołano po to nie tylko w Polsce, ale także na świecie, ich celem jest upamiętnianie życia żydowskiego w Polsce. To nieuniknione, gdy weźmiemy pod uwagę repotację tego miejsca i współczesną kulturę, że Auschwitz pozostaje na szczycie rzeczy „do zobaczenia”, jeżeli chodzi o turystykę Holokaustu. Wzrost zainteresowania i wiedzy na temat tego miejsca jest częścią podstawowej wiedzy o Holokauście, ale niestety, lata, które upłynęły od czasów popełnienia tej zbrodni doprowadziły do powstania niepokojących tendencji, praktykowanych szczególnie przez młodszych ludzi, jak na przykład ‘selfie z Auschwitz’. Niestety, istnieje pewnego rodzaju banalność i spowszednienie, które idzie w parze z tak bardzo rozwiniętą turystyką w tym miejscu, i trochę przeraża mnie to, w jakim kierunku się to rozwinie i to, w jaki sposób mamy sobie z tym poradzić.

 

ASG: Czy chcesz związać swoją karierę wlaśnie z tym?

HW: W chwili obecnej kończę swoją pracę magisterską, w której opisuję dzieła sztuki powstałe w obozie dla więźniów politycznych na Cyprze po wojnie, ale myślę o swojej pracy doktorskiej, gdzie chciałabym poruszyć problem między kulturową pamięcią Holokaustu a pracami archeologicznymi. Mam nadzieję, że te badania pozwolą mi na kolejne powroty do Polski, do Sobiboru i wszędzie indziej. Bardzo chciałabym kontynuować swoją pracę z Yoramem i Wojciechem, moimi dwoma dobrymi przyjaciółmi i inspirującymi badaczami Holokaustu.

 

Auschwitz Study Group rozmawiało z Hannah Wilson.