ASG Facebook Group |ASG Twitter |ASG Instagram |ASG Pinterest |ASG Flickr |ASG YouTube

Ślady Holokaustu w mojej sztuce

Słowa „ślad” i „wpływ” chodzą za mną bez przerwy przez większą część mojego dorosłego życia i mojej kariery naukowej. Jako artystka odtwarzam pokoje i przestrzenie poświęcone przeszłości, zbierając przedmioty z czasów wojny i antyki i naprawdę nie mogę się od tego powstrzymać, nawet jeżeli oglądam i dotykam je tylko ja. To moja obsesja – to mniemanie, że każdy przedmiot może mnie przenieść do innego świata. Innego życia, jakieś innej osoby i jej historii.

Piece by Joseph Bau
Dzieło Josepha Bau, zdjęcie z czasów stażu Hannah
w Muzeum Bojowników Getta
Zdjęcie: Hannah Wilson ©

Są one tak naprawdę małymi częściami tego, co było i tego, co do nas już nigdy nie wróci. Kiedy mieszkałam w Krakowie, dosłownie otaczały mnie rzeczy związane z taką zgubą – budynki, ludzie, pozostałości. Wtedy to właśnie, praktycznie bez mojej wiedzy, na moją sztukę wpływ zaczął mieć Holokaust i działo się to w różny sposób: na przykład poprzez włączanie się do mojej sztuki symboliki (proch czy włosy), albo poprzez inkorporowanie czegoś bardziej oczywistego, jak na przykład opaski z Gwiazdą Dawida. Moje zainteresowanie historią zaczęło się zderzać z moimi celami i wizjami artystycznymi, co było widoczne przede wszystkim dzięki temu, że zaczęłam w mojej sztuce powracać do przeszłości. Nigdy tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, jak te obie rzeczy na siebie wpływały. Wreszcie znalazłam miejsce, gdzie mogłam zacząć rozmyślać nad dziwnym związkiem sztuki z Holokaustem. Tak samo jak przedmioty, zdjęcia czy wydarzenia, praca artystyczna jak malowanie, rysowanie czy rzeźba może stać się zarówno dowodem tych strasznych wojennych czasów, ale także sposobem na ujście emocji, które trzymali w sobie ludzie, którzy przeżyli ten okres – mogli oni w ten sposób wyrazić zarówno siebie, jak i opowiedzieć swoje historie. 

Dzieło sztuki to nie tylko dokument, ale także (cytując Mariannę Hirsch) ślad. W odróżnieniu od zdjęcia, sztuka wychodzi daleko poza dosłowność w umysł i duszę danej osoby, znacząc czas i sam byt fizyczny. Może ona reprezentować wizję, która istnieje gdzieś na granicy życia i śmierci, obecności i jej braku. Kiedy brałam udział w praktykach w Beit Lohamei Haghetaot (Muzeum Bojowników Getta), byłam bardzo przytłoczona. Dostałam zaproszenie do pracy w projekcie związanym z archiwum sztuki, zaprowadzono mnie do miejsca, gdzie magazynowano setki tysięce dzieł sztuki, których akurat nie były ogólnie dostępne dla turystów. Ten zbiór jest niesamowity, bardzo zróżnicowany i bardzo osobisty. Byłam w absolutnym szoku i pełna podziwu. Zajmowałam się długą listą artystów, którzy podarowali swoje dzieła muzeum i tworzyłam ich notki biograficzne, mając na zadanie zdobycie jak największej liczby informacji na temat ich życia. Oprócz samych szczegółów dotyczących ich twórczości, starałam się również dowiedzieć, co się z nimi działo przed, w czasie i po Holokauście. Niektórzy z ludzi znajdujących się na tej liście są znanymi artystami, jak na przykład Józef Bau, który uratowany został dzięki Oskarowi Schindlerowi. Jego ślub zainspirował słynną scenę w „Liście Schindlera” w reżyserii Spielberga. Po zakończeniu wojny wraz ze swoją żoną przeprowadził się do Tel Awiwu, gdzie można zwiedzać jego studio. 

Exhibition

Na mojej liście znajdowali się również mniej znani artyści, jak na przykład Nachum Bendel, który mieszka niedaleko Hajfy w Kiriat Haim. Jest on byłym więźniem Auschwitz, brał udział w wywiadzie organizowanym przez Uniwersytet w Hajfie kilka lat temu, gdzie zajmował się rysowaniem sceny, którą przeżył inny więzień podczas swojego pobytu w obozie. Niestety, jak to często bywa w badaniach związanych z Holokaustem, na mojej liście było kilka nazwisk, o których prawie nic nie wiadomo. Jedną z takich osób jest Chris Baeckamn (znany pod nazwiskiej A. Carvallo), holenderski artysta, który był bardzo zaangażowany w działalność antynazistowską w swoim kraju; dosłownie rozmył się w powietrzu i nie wiadomo nic na temat jego losów. Z ciężkim sercem przechodziłam od jednego takiego nazwiska do drugiego, mając nadzieję na większe szczęście następnym razem. Przede wszystkim dzięki swojej pracy w muzeum zrozumiałam, jak bardzo ważne to są dzieła, gdy chcemy zrozumieć Holokaust. Wiem to, bo kiedy badam każde z nich, to tak jakbym badała przeszłość. Czuję ją w każdym pociągnięciu pędzla i ołówka, w każdym rowku. Te dzieła są dziedzictwem i czasami jedynym dowodem na istnienie danej osoby.  

 

Hannah Wilson