ASG Facebook Group |ASG Twitter |ASG Instagram |ASG Pinterest |ASG Flickr |ASG YouTube

Saga Cecylii Derbaum

Neil Kaplan, kolekcjoner starych paszportów i dokumentów, przemienił swoje hobby w misję zbierania i przechowywania eksponatów, ale także dowiedzenia się czegoś w związku z ich historią. Delikatne znaczenia wygrawerowane w paszporcie mogą z czasem zdradzić bardzo wiele sekretów ich właścicieli, to, gdzie podróżowali, drogi, jakie obrali, ale także styczność, jaką mieli z miejscową polityką. Zrozumienie historii związanej z pieczątkami umożliwia niemal pełne nakreślenie osoby, do której należał paszport w danym momencie. Niektóre najbardziej nieprawdopodobne historie z czasów II Wojny Światowej związane są przecież z jednostkami. Przez ten ciemny i zimny czas, jakim była druga wojna światowa, który trwał przecież aż 6 lat, ludzie walczyli o swoje przetrwanie i kontynuowanie swojej egzystencji. Ten nigdy nie gasnący ogień, ogień życia, sprawiał, że niektórzy ludzie walczyli mimo wszystko i nie poddawali się. Ale z obozów, z gett i z ukrycia wychodzili ludzie, którzy musieli najpierw odkopać się z popiołów, żeby móc opowiedzieć swoje historie. Mogli to zrobić w zwykły sposób, mówiąc i nagrywając swoje wspomnienia albo poprzez zachowywanie dokumentów związanych z tamtym czasem. W tym arktykule, Neil rozmawia z Michaelem Challoner, redaktorem „Reflections”, o 2 kobietach aresztowanych w okupowanej w Polsce i ich wędrówce do wolności i o tym, jak wiele informacji uzyskał dzięki ich dokumentom.

2 kobiety, które złapane zostały w pierwszym roku wojny w Polsce nie poddały się i postanowiły stanąć twarzą w twarz ze straszną rzeczywistością. Cudem udało im się zdobyć zgody na wyjazd z Generalnego Gubernatorstwa do brytyjskiej Palestyny. Natalia Braude i Cecylja Derbaum otrzymały polskie paszporty wydawane przez ministerstwo spraw wewnętrznych Drugiej Rzeczpospolitej. Takie niebieskie paszporty były używane podczas II Wojny Światowej, a także później, kiedy to polskie placówki dyplomatyczne kontynuowały ich wydawanie polskim uchodźcom w różnych krajach do co najmniej 1947 roku.

Status obywatelstwa palestyńskiego nie był uregulowany prawnie aż do 1925 roku. Wcześniej rząd Palestyny wydawał obywatelom brytyjskim paszporty brytyjskie, a oprócz tego istniały 2 inne rodzaje dokumentów: Tymczasowy Certyfikat Obywatela Palestyńskiego przyznawany tym osobom, które wyraziły swoją chęć stania się obywatelami Palestyny i zamieszkania tam, ale pod warunkiem przyjścia na świat w Palestynie lub tego, że ich ojciec się tam urodził, lub że byli „byłymi podwładnymi Imperium Rosyjskiego, którym przymusowo przyznano obywatelstwo ottomańskie (tureckie) podczas ostatniej wojny”. Małżonkowie takich osób również mogli dostać ten dokument od 1924 roku.

Niestety, kiedy udało mi się zlokalizować ten paszport, 2 strony były z niego wyrwane. Nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się czegokolwiek na temat jej wyglądu albo zawodu, bo te ważne fakty przepadły właśnie z tymi 2 stronami. Ale, na szczęście dla nas, pozostałe strony są nienaruszone. Jesteśmy w stanie nakreślić drogę i wizy, którymi musiała się posługiwać, aby przybyć do Palestyny brytyjskiej przed wojną oraz to, gdzie się znajdowała w Polsce, kiedy wróciła, aby krótko odwiedzić rodzinę, i została niejako uwięziona w Polsce z powodu wybuchu wojny we wrześniu 1939 roku.

Jeżeli przestudiujemy dokładnie te strony, to dowiemy się, że paszport o numerze seryjnym I 482 489 został wydany w Warszawie w marcu 1935 roku. Wiza numer 38838 została odebrana z ambasady brytyjskiej 11 marca. Złożyła wniosek o emigrację, a poparto go 2 wizami tranzytowymi (jedna została wydana przez ambasadę austriacką i jugosławiańską w stolicy).

27 marca przekroczyła w Petrovicach granicę z Czechosłowacją. Tego samego dnia na przejściu granicznym w Břeclav przeszła do Austrii, a następnego dnia do Jugosławii. 28 marca z portu w Maribor wyruszyła do Włoch, a stamtąd łodzią do Hajfy, gdzie przybyła 31 marca. Tam spędziła kolejne 4 lata, budując swoje nowe życie. Wszyscy odczuwamy potrzebę odwiedzania swojej rodziny. Po kilku latach przebywania za granicą, Cecylja, przerażona wizjami nadchodzającej wojny, która miała wkrótce wybuchnąć na kontynencie i obawiając się o swoją rodzicę, zdecydowała się powrócić do domu. Rumuńska wiza tranzytowa została odebrana z konsulatu w Jerozolimie 15 czerwca 1939.

Zazwyczaj podróż do i z Rumunii odbywała się łodzią z miasta portowego Konstancja. 5 dni później otrzymała ona „powrotną wizę rezydencką” z Departamentu Migracji i wyruszyła podróżują przez Tel Awiw 25 czerwca. Do portu w Konstancji przyjechała 30 czerwca, a do Polski wjechała 1 lipca przez przejście w Oraseni. 

Old passport cover

Kolejne kilka stron opowiada nam o tym, w jakiej dobrej pozycji się znajdowała tuż po wybuchy wojny. Wiemy, że była w Warszawie, w swoim domu. Możemy sobie tylko wyobrazić jej przerażenie i szok, które towarzyszyły niemieckiemu atakowi i bombardowaniem oraz odnalezieniu siebie niejako w szponach SS i Gestapo, kiedy ci wkorczyli do miasta i zaczęli polować na polityczną i kulturalną elitę jego żydowskich mieszkańców.

Prawie 4 miesiące po rozpoczęciu się okupacji, Cecylja złożyła wniosek o wizę wyjazdową u niemieckich urzędników. Takie wizy były niemal niemożliwe do uzyskania bez znajomości oraz posiadania odpowiedniej liczby pieniędzy. Możemy jedynie założyć, że w związku z jej podwójnym obywatelstwem było to dla niej znacznie łatwiejsze, w tym czasie toczyły się rozmowy między 2 stronami o tranzyt takich ludzi przez państwa neutralne. Ale w związku z tym, co udało mi się ustalić w wyniku moich badań, daty takich wymiań w ogóle nie pokrywają się z datą jej wyjazdu (około 1200 obywateli brytyjskiej Palestyny zostało „uwięzionych” w Europie).

Wiza tranzytowa, która w efekcie uratowała jej życie, została odebrana z konsulatu włoskiego 25 stycznia. Cecylja wsiadła do niemieckiego pociągu, który jechał przez Lundenburg (wtedy Břeclav) 31 stycznia. Do Włoch wjechała 2 lutego przez przejście graniczne w Arnoldstein. Była teraz wolna, a okropności wojny zostawiła za sobą. Jej trudna sytuacja nie skończyła się jednak jeszcze; musiała załatwić pewne „formalności”, jak na przykład przedłużenie wizy na powrót do Palestyny, co zrobiła w brytyjskim konsulacie w Rzymie 8 lutego. 

16 lutego weszła na pokład łodzi w mieście portowym w Trieście, a do Hajfy przybyła 6 dni później. Wizy wyjazdowe są bardzo ważnymi dokumentami związanymi z Holokaustem: wydawano je często w Polsce, kiedy to w tym samym czasie rozpoczęto tworzenie gett.

Przez te wszystkie lata, kiedy badałem historię II Wojny Światowej poprzez związane z nią dokumenty, nigdy wcześniej nie natknąłem się na coś takiego. To fascynujące przypomnienie o tym, przez co musieli przejść ludzie, jeżeli chcieli przeżyć. Nie wolno nam zapomnieć o odwadze dyplomatów, którzy mieli wydawać te stosunkowo mało ważne dokumenty. Gdyby nie ich istnienie, to nie bylibyśmy w stanie opowiedzieć historii tych 2 dzielnych kobiet.

 

 

Neil Kaplan