ASG Facebook Group |ASG Twitter |ASG Instagram |ASG Pinterest |ASG Flickr |ASG YouTube

Sukces w obliczu przeciwności: Auschwitz Study Group i media społecznościowe

Bycie obecnym w mediach społecznościowych jest pracą na pełen etat, jeśli chce poszerzyć się grono obserwujących, bez względu tematykę, jaką się zajmuje. Widzieliśmy konta na Facebooku, Instagramie i Twitterze, które z biegiem czasu spowolniły i w końcu zostały usunięte. Błędnie wierzy się, że to media społecznościowe rządzą użytkownikiem. My się z tym nie zgadzamy i walczymy z tą opinią od kilku lat. Nie jest prawdą, że należy wchodzić w interkacje według utartych wzorców. Jeżeli liczba naszych obserwujących ciągle rośnie i nasze przesłanie jest jasne, krótkie i dające do myślenia, to nie ma powodu, dla którego nie moglibyśmy nie stać się pionierami wśród kont edukacyjnych.

Uważa się, że duże konta na Instagramie to te związane z biznesem, produktami lub marką. Właśnie dlatego algorytmy serwisu uniemożliwiają nam interkację z obserwującymi na tak samym wysokim poziomie, na jakim miała ona miejsce w przeszłości. Może to być przygnębiające, szczególnie dla kont, które polegają na pracy wolontariuszy – ich zapłatą za ciężką pracę jest przecież jedynie sukces. Na szczęście nie jest to prawdą w przypadku Auschwitz Study Group. Na przygnębianie się nie pozwala nasza etyka pracy, planowanie (czasami kilka miesięcy do przodu) i wiara w to, co robimy – bez względu na przeciwności, z jakimi się spotykamy.

Oczywiście, dowody sukcesu czy porażki w mediach społecznościowych widoczne są gołym okiem. Każdy może je analizować i interpretować na swój własny sposób. Środowisko mediów społecznościowych jest brutalne, nieprzyjazne i nie wybacza ono porażek. Z takim nastawieniem ma ironię spotykamy się przede wszystkim ze strony kont i osób, które z zalożenia wierzą w to samo, co my. Kiedy konto w mediach społecznościowych staje się znane, może ono rozwijać się dalej lub popaść w zapomnienie. Odkąd serwisy społecznościowe stały się bardziej przyjazne dla użytkowników, pojawiły się w nich nowe konta, które próbują – w sposób bardziej lub mniej udany – naśladować te, które odniosły już sukces. Tak również jest w naszym przypadku – traktujemy to oczywiście jako komplement. Uważamy, że miarą naszego sukcesu jest to, jak bardzo inne konta starają się nas naśladować i jak dobrze wypadamy w porównaniu z nimi.

Każde nasze działanie w social mediach jest starannie zaplanowane i przemyślane. Tematyka, którą się zajmujemy, nie jest łatwa i musimy pamiętać o odpowiedniej proporcji i dostosowaniu naszego nauczania na temat Auschwitz do ciągle zmieniających się platform społecznościowych. Konta jak nasze zaczynają być dostrzegane i jesteśmy dumni z faktu, że dołączyliśmy do elity tych, które prezentują wysoki poziom postów, jednocześnie nie wykluczając z dyskusji obserwujących nasz osób. A my bardzo lubimy ich testować i sprawdzać. Auschwitz jest bardzo trudnym tematem, który często wydaje się równocześnie być bardzo ograniczonym. Właśnie dlatego powstało Auschwitz Study Group (ASG). Bardzo widoczny jest całkowity brak kompetencji w edukacji na temat Auschwitz na platformach społecznościowych – obóz został ograniczony zarówno pod względem geograficznym, jak i historycznym. To może być bardzo szkodliwe dla przyszłych pokoleń i niestety używane jest przez osoby, które negują Holocaust. Spotykamy się z tym każdego dnia. Kto ma prawo decydować, gdzie zaczyna i gdzie kończy się upamiętnianie historii Auschwitz? Każdy sam powinien odpowiedzieć na to pytanie. Oczywiście, należy uszanować istniejącą strefę muzeum i jeżeli na terenie byłego obozu ma powstać sieć hoteli i budek z przysmakami dla turystów, to powinni być oni chociaż poinformowani, co znajdowało się na tym terenie podczas drugiej wojny światowej. Wystarczy przyjrzeć się bliżej przykładowi Muzuem Auschwitz. Hotele, budki z jedzeniem i hamburgerami zostały zbudowane na obszarach znanych jako „Holzhof”, „Industriehof” i „Bauhof”. W oświadczeniach złożonych przez byłych więźniów po wojnie można znaleźć informacje na temat tej przestrzeni: codziennie ginęło tam od dwustu do czterystu więźniów. Były to miejsca, w których każdego dnia rozgrywała się niewyobrażalna tragedia. Oczywiście, współczesny wygląd tego miejsca nie koreluje z tym, jak przedstawia się Holocaust w mediach. Strefy znajdujące się poza obszarem obecnego Muzeum nie są otoczone drutem kolczastym, który tak często jest fotografowany podczas wycieczek, nie ma tam bram z nazistowskimi sloganami ani wieżyczek strażniczych. Teren stref zewnętrzych Auschwitz nie jest tak ponury, bezduszny i szary jak teren Muzeum Auschwitz. To wszystko sprawia, że nie są one taką samą „zachętą do klikania”. Nasza misja nie polega jednak na tym, żeby zgadzać się ze zdaniem obserwujących nas ludzi i prezentować to, co chcą zobaczyć, ale żeby pokazać im nowe spojrzenie na Auschwitz. To klucz naszego sukcesu.

To, na czym się skupiamy w naszych badaniach, widoczne jest w projektach prezentowanych w mediach społecznosciowych. Trwają one zazwyczaj jeden miesiąc i są planowane z dużym wyprzedzeniem. Starannie tłumaczymy oświadczenia oraz przygotowujemy stonowane i bezstronnicze teksty. Na wyrażenie własnych opinii pozwalamy sobie jedynie pod koniec każdego projektu, kiedy to publikujemy jego podsumowanie lub wtedy, kiedy tekst źródłowy może być niejasny dla czytających.

Finalnie to liczba obserwujących świadczy o naszym sukcecie. Ale czy to jest jedyna rzecz, na której powiniśmy się skupić? Odpowiedź brzmi: tak i nie. Prawdopodobnie do chwili obecniej moglibyśmy mieć już dwa razy więcej obserwujących, ale wolimy tych, którzy wchodzą z nami w interakcje, pomagają zbudować nam naszą wiarygodność, wierzą w to, co robimy i doceniają sposób, w jaki prezentujemy swoje badania. Zwrot „podobozy Auschwitz” zaczął wreszcie być używany przez większą liczbę osób dzięki pracy ekipy ASG. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że spędziliśmy wiele lat w Archiwach Auschwitz żmudnie tłumacząc każde oświadczenie dotyczące podobozów na jezyk angielski, jednocześnie starając się określić dokładnie, gdzie znajdował się każdy z ponad czterdziestu pięciu z nich. Nie było to łatwe zadanie: ich lokalizacja często nie była znana nikomu, włączając w to pracowników Muzeum.

Auschwitz Study Group ciągle się rozwija. Szukamy więc wolontariuszy, którzy wzmocniliby nasz zespół. Jeśli podzielasz nasze zdanie, skontaktuj się z nami. Nasza praca dopiero się zaczyna, a Ty możesz być jej częścią.

Michael Challoner

 

Auschwitz Study Group jest organizacją non-profit, która opiera się na pracy ponad piętnastu wolontariuszy.
Obserwuj nas na Facebooku, Instagramie, Twitterze, Pinterest i Flickr. Dołącz do naszej listy mailingowej, aby niczego nie przegapić.