ASG Facebook Group |ASG Twitter |ASG Instagram |ASG Pinterest |ASG Flickr |ASG YouTube

Zapomniany podobóz Auschwitz

To male polskie miasto znajduje się jedynie 8 kilometrów od Oświęcimiu. Jest tak samo bogate i tradycyjne jak każde inne miasto. Jest ono położone na tyle blisko większych miast, że można do nich codziennie dojeżdżać. Miasto to nazywa się Chełmek i zostało wspomniane po raz pierwszy w XV wieku. Jego populacja wynosi trzynaście tysięcy mieszkańców. Miasto od lat czerpało korzyści z dogodnego położenia na jednym ze szlaków handlowych. Miejsca jak Libiąż czy Brzeszcze również skorzystały na istnieniu kopalń. Trzebinia zaś rozwijała się dzieki rafineri. Wszystkie te miejscowości mają ze sobą coś wspólnego: znajdowały się w nich podobozy KL Auschwitz.

Kilka podobozów zostało założonych przez firmy niemieckie na terenach Górnego Śląska. Ich działałalność była związana z przemysłem chemicznym, maszynowym, górniczym, elektrycznym i metalowym. Do 1943 roku sieć podobozów Auschwitz podlegała administracji Auschwitz I, ale pod koniec tego roku wszystkie te związane z przemysłem zbrojeniowym i wydobywniczym przeszły pod jurysdykcję Auschwitz III-Monowitz. Fakt ten został potwierdzony przez Obersturmbannführera Arthura Liebehenschela (komendanta Auschwitz) jedenastego października 1943 roku. Auschwitz podzielono na trzy części: Auschwitz I, Auschwitz II-Birkenau (które zarządzało podobozami rolniczymi) oraz Auschwitz III-Monowitz, które odpowiadało za następujące miejsca: Jawischowitz, Neu-Dachs, Fürstengrube, Janinagrube, Golleschau, Eintrachthütte, Sosnowitz i Lagischa oraz podobóz Brünn na terenie Czechoslowacji.

W 1942 roku zadecydowano, że małe to małe miasto na północ od Monowic musi zostać rozbudowane. Najbardziej dogodnym źródłem taniej siły roboczej był obóz koncentracyjny Auschwitz.

Metalowe pręty znalezione na terenie dawnego podobozu w Chełmku
Metalowe pręty znalezione na
terenie dawnego podobozu
w Chełmku

W 1931 roku biznesman Tomasz Bata wykupił ziemię w Chełmku pod budowę swojej nowej fabryki obuwia, pomimo malejącej liczby mieszkańców tego miejsca. W przeciągu kolejnych pięciu lat populacja podwoiła się i zaplanowano budowę kościoła, przedszkola i szkoły – wszystko dzięki nowym miejscom pracy zapewnionym przez fabrykę. Teren otaczający sam budynek został szybko zagospodarowany, postawiono wiele nowych domów i otwarto linię kolejową z Chełmka – zyskali na tym zarówno mieszkańcy, jak i sam biznes. Dworzec kolejowy wybudowano obok nowej fabryki. Z głównej linii kolejowej odchodziło kilka pomniejszych. Jedna z nich wiodła na południowy-wschów, gdzie znajdowała się lokomotywnia.

W 1939 roku naziści przejęli kontrolę nad fabryką Baty i niemal natychmiast zaczęli korzystać z miejscowych surowców naturalnych i niewolniczej pracy więźniów oświęcimskich. SS- Oberscharführer Josef Schillinger został mianowany komendantem podobozu i pełnił tę fukcję do 23 października 1942, kiedy to został zastrzelony przez żydowską kobietę w rozbieralni komory gazowej w krematorium II. Wyrwała mu ona pistolet z kabury i strzeliła do niego. Schillinger zmarł w drodze do szpitala w Katowicach.

Sam obóz oficjalnie funkcjonował przez 3 miesiące, od października do grudnia 1942 roku. Jednakże wiele świadectw oraz osoby mieszkające w pobliżu podobozu wskazują na to, iż więźniowie ubrani w pasiaki pracowali na terenie między fabryką Bata a kamieniołomem Jazdówka na wschodzie (obszar okołu 6 km²) aż do końca wojny [ta siła robocza mogła być jednak niezależna od administracji obozu Auschwitz, ponieważ nie znaleźliśmy żadnych archiwalnych dokumentów potwierdzających dłuższe funkcjonowanie podobozu – ASG].

Kamieniołom Jazdówka w Chełmku był idealnym miejscem do wydobywania dużych kamieni, potrzebnych do wzmocnienia kanału biegnącego od stawów do fabryki. Połączenie fabryki ze stawami było niezbędne do jej dalszego funkcjonowania i rozwoju.

Podczas okupacji niemieckiej miasteczko przeszło zmiany. Wybudowano kilka schronów przeciwlotniczych, które istnieją do dzisiaj. W budynku byłej kantyny fabryki, która przygotowywała jedzenie także dla podobozu, swoją siedzibę ma Miejski Ośrodek Sportu, Kultury i Rekreacji (MOKSiR). Na terenie Chełmka zainstalowano również wiele stanowisk karabinów maszynowych. Znajdowały się one głównie we wschodniej części miasteczka i większość z nich była tylko atrapami w celu zmylenia aliantów.

Fakt, że podobóz w Chełmku istniał jedynie przez krótki czas sprawił, że nie został on uznany za szczególnie ważny w historii Auschwitz. Tymczasem zarejestrowano tam śmierć 47 osób. Ich ciała zostaly przewiezione do Birkenau podczas dziesięciu kursów, co potwierdza, że warunki panujące w tym podobozie były bardzo ciężkie. Istnieje dokument potwierdzający również odesłanie26 osób do Auschwitz, kiedy ci nie mogli już dłużej pracować. 9 grudnia 1942 roku pozostałych więźniów załadowano do ciężarówki i przewieziono do obozu macierzystego. Pracy przy stawach nigdy nie ukończono, a podobóz nie został ponownie otwarty. Nie wiadomo, dlaczego naziści podjęli taką decyzję.

Pomimo zamknięcia podobozu, okupacja niemiecka nadal zostawiała ślady w Chełmku. Wydzielono część miasta, w której mieli mieszkać esesmani, których liczba wzrosła z powodu rozbudowy obrony przeciwlotniczej w Monowicach i w pobliskim Bieruniu. Widok roztaczający się ze Wzgórza Skały zmienił się nie do poznania. Nie istniały już lasy w Monowicach – w ich miejscu powstała największa fabryka w historii IG Farben. Na wschód od tej fabryki wybudowano elektrownię w Jaworznie. Widoczne stały się również kopalnie w Libiążu i Brzeszczach. W Chełmku natomiast rozbudowano fabrykę Baty.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej i upadku Trzeciej Rzeszy, wszystkie przedsiębiorstwa powstałe wokół obozu Auschwitz musiały zmienić swój główny cel – zamiast pracy na rzec wysiłku wojennego musiały one zapewnić miejsca pracy dla ludzi, którzy chcieli odbudować swoje dobytki i państwo. Działo się to w całej Europie. Ludzie chcieli zapomnieć o wojnie i zaczęli z nadzieją patrzeć w przyszłośc. Większość mieszkańców kontynentu przeżyła przecież dwie wojny światowe, które dzieliło od siebie zaledwie kilkanaście lat. Wspomnienia i oświadczenia związane z tamtymi czasami niechętnie spisywano, ale tak naprawdę tylko w salach sądowych je czytano. Historię starano się zastąpić obiecującą przyszłością. W efekcie podczas spisywania wspomnień i oświadczeń wiele szczegółów zostało pominiętych.

Członkowie ASG zapoznają się z oryginalnymi dokumentami dotyczącymi okupacji nazistów w Chełmku
Członkowie ASG zapoznają się
z oryginalnymi dokumentami
dotyczącymi okupacji nazistów
w Chełmku

Przenosimy się 70 lat do przodu, kiedy to staramy się poskładać ze sobą fakty. Nigdy nie jest to łatwe. Wiele miejsc, w których znajdowały się podobozy zostało z czasem zapomnianych. Auschwitz Study Group jest jedyną organizacją, która je przebadała, zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Lokalizacji niektórych z nich niestety nie da się już określić. Położenie podobozu w Chełmku nie jest jeszcze znane. Przedwojenna lokomotywnia, w której zamieszkali więźniowie Auschwitz, jest położona na boczniczy kolejowej na wschód od fabryki Baty (w kierunku na kamieniołom Jazdówka). Ta zagadka wydaje się więc łatwa do rozwiązania. Tory kolejowe zostały rozebrane kilkadziesiąt la temu, a badając mapy natrafiliśmy na rozbieżności. Mniej więcej w tym samym okresie postawiono pomnik w miejscu, gdzie podobóz miał się znajdować. Dzisiaj jesteśmy pewni, że został on postawiony w złym miejscu.

W 2017 roku Auschwitz Study Group spotkało się z Panem Waldemarem Rudykiem, dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu, Kultury i Rekreacji w Chełmku. Wcześniej współpracowaliśmy razem nad wystawą plenerową związaną z bunkrami Luftschutz-Splitterschutzzelle na terenie miasta. Tym razem skupiliśmy się jednak na bliższemu przyjrzeniu się fabryce Baty podczas okupacji niemieckiej i próbowaliśmy dokładnie zlokalizować podobóz w Chełmku. W MOKSiRze znajduje się imponująca kolekcja rysunków technicznych i planów związanych z samą fabryką – można na nich zaobserwować zmiany, które miały tam miejsce w okresie okupacji, ale także po wojnie. Fakt, że te dokumenty są oryginalne i nigdy nie były kopiowane sprawia, że ta kolekcja jest unikatowa. Pan Rudyk jest wyjątkowo uprzejmy i zwraca dużą uwagę na detale. Niesamowite jest poczucie obowiązku, jakie czuje wobec Chełmka i pasja, z którą bada jego historię. Wszystko to było bardzo widoczne, kiedy wyruszyliśmy w teren, szukając śladów lini kolejowej biegnącej z fabryki Baty do kamieniołomu Jazdówka. Plany te okażą się niezbędne przy próbie lokalizacji samego podobozu i torów kolejki. Niestety, linia kolejki nie została zachowana. Musieliśmy więc badać jej ślady na terenie, który jest porośnięty przez bujną roślinność. Stare ścieżki są teraz częścią nowych ścieżek, przez co jest jeszcze trudniej zbadać ich przebieg. Pomimo wszystko udaliśmy się na granicę Libiąża, gdzie kolejka wchodziła na otwarty teren. Rozmowa ze starszym mieszkańcem tego terenu doprowadziła nas do odnalezienia kilku reliktów. Udało się nam odszukać pozostałości linii telefonicznych, które biegły równolegle do kolejki, a głębiej w lesie znaleźliśmy szklany izolator właśnie z tych linii. Na chwilę obecną zakładamy, że właśnie tam znajdował się koniec tej kolejki.

Dostęp do oryginalnych dokumentów jest dla nas bezcenny – dzięki temu możemy zlokalizować podobóz. Głęboko wierzymy w to, że dokumenty te powinny pozostać w miejscu, w którym obecnie się znajdują. Stanowią one bardzo ważną część miejscowej historii i sprzedaż czy darowizna dokumentów do Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu-Brzezince może nie być najlepszym rozwiązaniem. Dowodem na to mogą być aktualne znaleziska- dwa metalowe pręty z terenu podobozu, które zostały niedawno odkryte i przekazane do MOKSiRu. Na chwilę obecną są przechowywane w jednym z magazynów. Z naszych badań i doświadczenia zdobytego w czasie badań podobozów wynika, że te metalowe pręty stanowiły bramę wjazdową do obozu. Są więc one bezcennym znaleziskiem.

W przeciągu ostatnich lat wzrosło zainteresowanie tym okresem. Chełmek jest bardzo wyjątkowym miejscem: znajduje się on tak blisko obozu Auschwitz i chociaż ma on bogatą historię, pozostaje ona nieznana. Kontynuacja badań terenowych i dokumentów archiwalnych wkrótce stanie się nierozłączną częścią badania samego kompleksu Auschwitz poza granicami Muzeum – tego niestety wciąż bardzo brakuje. Wspieramy działalność pana Waldemara Rudyka i całego zespołu MOKSiR i z niecierpliwością czekamy na naszą dalszą współpracę.

Michael Challoner
Założyciel Auschwitz Study Group