ASG Facebook Group |ASG Twitter |ASG Instagram |ASG Pinterest |ASG Flickr |ASG YouTube

Najbardziej brawurowa ucieczka z Auschwitz – odwaga Kazimierza Piechowskiego

Rankiem piętnastego grudnia 2017 doszły do nas smutna wiadomość o śmierci Kazimierza Piechowskiego. Byliśmy w trakcie pracy w archiwum, kiedy to rodzina Pana Kazimierza poinformowała Muzeum o jego śmierci. W związku z tym chcieliśmy przypomnieć historię Jego walki z niesamowitymi przeciwnościami losu.

Kazimierz Piechowski
Kazimierz Piechowski w swoim obozowym
pasiaku i w roku 2012 roku (fot. M. Foks)
Piechowski zmarł 15 grudnia 2017 roku w wieku
98 lat

Piechowski uciekł z Auschwitz wraz z trzema innymi więźniami ukradzionym samochodem komendanta Rudolfa Hössa. Po zdobyciu mundurów esesmańskich udało im się powrócić na wolność.

Kazimierz Piechowski urodził się trzynastego października 1919 w miejscowości Rajkowy w Polsce.

Po zajęciu Polski przez wojska niemieckie, Piechowski wraz ze swoim kolegą zdecydowali się opuścić ich miasto rodzinne i dwunastego listopada 1939 roku próbowali nielegalnie przekroczyć granicę z Węgrami po to, aby dołączyć do wojska polskiego. Złapał ich niemiecki patrol i najpierw wysłano ich do więzienia w Baligrodzie. Tam gestapowiec powiedział im, że w sumie powinni zostać rozstrzelani, ale ma dla nich coś dużo bardziej interesującego. Następnie przetransportowano ich do więzienia w Sanoku, później Montelupich w Krakowie. Ich ostatnim miejscem pobytu przed Auschwitz było więzienie w Wiśniczu.

Piechowski trafił do Auchwitz drugim transportem w historii tego obozu dnia dwudziestego lipca 1940 roku. Oznaczono go numerem 918.

Kazimierz Piechowski wspomina:

Zabrali nas tam, bo trzeba było budować bloki, baraki i nowe drogi. To była ciężka praca, a ten rok w Auschwitz był wyjątkowo krwawy.

Przez pewien okres pracował także przy transporcie ciał zmarłych więźniów do krematorium:

To było straszne zajęcie. Dzięki Bogu pracowałem tam tylko sześć tygodni, więcej bym nie wytrzymał.

Ucieczkę dla czterech osób zaczął planować w 1942 roku, kiedy dowiedział się, że jego znajomy Eugeniusz Bendera (numer obozowy 8502) znalazł się na liście więźniów do rozstrzelania.

Wtedy przyszła mi do głowy ta myśl, że mogę wygrać, jeżeli będę opierał się na tym, jak bardzo Niemcy są głupi. Wykorzystałem fakt, że Niemcy uważali się za lepszych od wszystkich innych i myśleli, że więźniowie są tacy głupi, że niczego nie wymyślą. Myśleli, że naszym marzeniem jest znalezienie ziemniaka i zjedzenie go. Wiedziałem, że ucieknę przez glówną bramę.

Człowieku, powiedziałem sobie, możesz opuścić to miejsce jako członek nieistniejącego kommanda! Może to być Rollwagenkommando! W ten sposób nie złamiesz rozkazu komendanta! Nie uciekniesz z prawdziwego bloku albo prawdziwego kommanda! Teraz już wiesz! Teraz nic tylko działać” – Kazimierz Piechowski, „Byłem numerem…”

Piechowski zadecydował, że w ucieczce powinno brać udział czterech więźniów, bo najmniejsza drużyna robocza składała się właśnie z czterech osób.

Drugim uciekinierem miał być Eugeniusz Bendera (8502), który deportowany został do Auschwitz 9 stycznia 1941. Jego znajomi poinformowali go, że jest na liście ludzi do rozstrzelania i to właśnie stało się głównym powodem ucieczki.

Trzecią osobą był Stanisław Jaster (6438). Tak opisał go Piechowski: Pracował w magazynie, był młodym chłopcem z Warszawy, pełnym werwy. Oryginał w najlepszym tego słowa znaczeniu

Czwarty więzień to Józef Lempart (3419). Był on księdzem z Wadowic. W ramach represji za jego ucieczkę do Auschwitz sprowadzono jego rodziców. Jego matka zmarła w Birkenau.

Uciekinierzy z Auschwitz
Eugeniusz Bendera, Kazimierz Piechowski, Józef Lempart i Stanisław Jaster
Zdjęcie zostało wykonane w dniu, w którym Bendera wrócił do Auschwitz, aby pokazać trasę ich ucieczki

Tak Kazimierz Piechowski opisał swoją ucieczkę:

We czterech podjechaliśmy rolwagą pod bramę Arbeit macht frei, ja z żółtą opaską vorarbeitera (brygadzisty). Melduję: „Rollwagenkommando, Vorarbeiter 918 i trzech więźniów”. Mimo ogolonych głów ze strachu włosy stały nam dęba. Szczęśliwie frajer esesman nie sprawdził w księdze, czy nasze komando istnieje. Przepuścił nas. Doszliśmy do garażu. Gienek został, a my weszliśmy do magazynu i zaopatrzyliśmy się w mundury i broń. Na nasz znak Gienek podjechał pod magazyn. Zdjął więźniarską czapkę i przepisowo się zameldował. Dostrzegł go strażnik z wieżyczki, ale nie zareagował - byłem już w mundurze SS. Gienek wszedł do budynku. Przebrał się. Koledzy w tym czasie załadowali broń do bagażnika auta.

Za pierwszym zakrętem zasalutował nam esesman. – Widzisz Kazek, wszystko gra – uśmiechnął się Gienek. Jechaliśmy dalej. Nareszcie widzimy szlaban. Obaj uzbrojeni. Mamy do nich jakieś dwieście metrów. Szlaban na dole. Jeszcze się nie przejmujemy. Sto metrów. Szlaban na dole. Nie wiem, jak koledzy, ale ja się bardzo zdenerwowałem. Pięćdziesiąt metrów. Szlaban na dole. Dwadzieścia metrów. Szlaban ciągle na dole. Gienek redukuje na jedynkę, podjeżdża. Stanął. Esesmani nadal nie podnoszą szlabanu . Poczułem mocne uderzenie w kark i za prawym uchem syczący głos siedzącego za mną zakonnika: - Kazek, zrób coś!. - Ocknąłem się. Otworzyłem drzwiczki samochodu i wypuściłem w kierunku strażnika wojskową wiązankę. Nie wystarczyło. Wyskoczyłem z samochodu, energicznie oparłem dłoń na kaburze. Podskoczył do korby. Szlaban w górze. Na to tylko czekaliśmy. Salutują nam. Wyjeżdżamy…

Trasa, którą uciekali więźniowie
Trasa, którą uciekali więźniowie
Kolor czerwony oznacza fragment, który uciekinierowie przeszli na nogach, a żółty – przejechali w samochodzie

Piechowski i jego przyjaciele musieli się rozdzielić wkrótce po ucieczce. Kazimierz wstąpił w szeregi Armii Krajowej, walczył w niej do końca wojny. Później skazany został na siedem lat więzienia przez Sowietów. Aż do 1989 roku nie mógł bezpiecznie opowiadać swojej historii.

Administracja obozu zaczęła szukać kozła ofiarnego w związku z ucieczką więźniów. Kilku esesmanom z załogi postawiono zarzuty, a jeden z nich – Kurt Pachala – został skazany na śmierć głodową w 1943 roku. Większość więźniów Auschwitz cieszyła się z takiego obrotu sprawy, ponieważ słynął on z sadyzmu i okrucieństwa. Z samą ucieczką nie miał jednak nic wspólnego.

Lempart przeżył okupację niemiecką, ale zginął w wypadku samochodwym w 1947 roku. Bendera przeprowadził się do Warszawy i mieszkał tam aż do swojej śmierci w latach siedemdziesiątych. Największą kontrowersja związana jest z osobą Stanisława Jastera, który został skazany na śmierć przez polskie podziemie w 1943 roku za współpracę z Gestapo. Piechowski bronił swojego kolegi aż do końca życia. Oboje rodziców Jastera zostało sprowadzonych do obozu jako zakładnicy za swojego syna. Jego matka zmarła w 1943 roku w Birkenau.

 

Źródłem wykorzystanym w tym artykule była książka Kazimierza Piechowskiego „Byłem numerem…”

Tekst autorstwa Igi Bunalskiej i Michaela Challonera

Comments powered by CComment