ASG Facebook Group |ASG Twitter |ASG Instagram |ASG Pinterest |ASG Flickr |ASG YouTube

Jawischowitz

Położenie: Brzeszcze-Jawiszowice, Polska
Komendanci obozu: SS-Unterscharführer Wilhelm Kowol, SS-Hauptscharführer Josef Remmele, SS-Unterscharführer Horst Buss

W pierwszej połowie 1942 roku niemiecki koncern rządowy Reichswerke Hermann Goring (RWHG) podpisał kontrakt z administracją SS (WVHA). W jego ramach, obóz koncentracyjny Auschwiz miał wysłać 6000 więźniów do Brzeszcz-Jawiszowic (do podobozu Jawischowitz) – znajdowała się tam kopalnia węgla kamiennego, która należała do koncernu. Zarząd kopalni i administracja obozu przygotowali wspólnie baraki, gdzie mieli umieszczeni zostać więźniowie i esesmani ich pilnujący.

Pierwszy transport, składający się ze 150 Żydów, przywieziony został do podobozu 15 sierpnia 1942 roku. Liczba więźniów stopniowo wzrastała i w połowie 1944 roku wyniosła 2500 osób. 17 stycznia 1945 roku w podobozie znajdowało się 1988 osób. Większość z nich była Żydami pochodzącymi z Polski i zachodniej Europy. Resztę stanowili Polacy, Rosjanie i Niemcy.

Podobóz Jawischowitz znajdował się pod administracją obozu głównego do 22 listopada 1943 roku. Po tym czasie przeszedł on pod jurysdykcję Auschwitz III Monowitz. SS-Unterscharführer Wilhelm Kowol pełnił funkcję komendanta przez 2 lata, wcześniej służąc w obozie koncentracyjnym we Flossenburgu, KL Auschwitz I oraz podobozie w Trzebini. SS-Hauptscharführer Josef Remmele zastąpił go na tym stanowisku w lipcu 1944 roku i był komendantem aż do zamknięcia obozu. Wcześniej służył w Dachau, KL Auschwitz I oraz w podobozie Eintrachthutte. Komendanci ci byli szczególnie brutalni. Kowol często strzelał do więźniów, gdy był pijany. Brał również udział w selekcjach.


Przeczytaj świadectwo Zbigniewa Kaźmierczyka dotyczące życia i pracy w podobozie Jawischowitz.


Jawischowitz miał złą opinię wśród więźniów Auschwitz. Praca była bardzo ciężka, a wskaźniki umieralności wysokie. Baraki mieszkalne były przepełnione. Ilość jedzenia, którą otrzymywali więźniowie, była bardzo mała, a samo jedzenie nie było dobrej jakości. Więźniowie często przeszukiwali śmieci w poszukiwaniu resztek. Jedli także trawę rosnącą poza obozem, gdy szli do pracy. Esesmani ciężko ich bili, gdy to zauważyli.

W szpitalu obozowym przebywali więźniowie, którzy ulegli wypadkowi podczas pracy, ale również ci, którzy byli wycieńczeni, cierpieli z powodu biegunek, wrzodów, zapalenia płuc i tyfusu. Co kilka tygodni esesmani przeprowadzali selekcje w izbie chorych. Ci, którzy zostali uznani za niezdolnych do pracy, liczba ich czasami przekraczała sto osób, byli wysyłani do Auschwitz-Birkenau, gdzie zabijano ich w komorach gazowych. Inni zostali mordowani przez zastrzyk z fenolu do serca. Selekcje przeprowadzał zazwyczaj doktor SS Horst Fischer. W jednej z nich brał udział także Otto Heine, dyrektor kopalni. Od końca października 1942 roku do grudnia 1944 roku co najmniej 1800 więźniów zostało wysłanych na śmierć do Auschwitz. Nowe transporty szybko uzupełniły braki w populacji obozu. Ciała zamordowanych i tych, którzy zmarli na skutek głodu i wycieńczenia były przewożone na ciężarówkach do Auschwitz-Birkenau.

Niektórzy więźniowie “szli na druty” – popełniali samobójstwo rzucając się na ogrodzenie obozowe, które było pod napięciem. 80% więźniów tego podobozu pracowało w kopalni, większość pod ziemią, ale niektórzy na powierzchni. Praca pod ziemią polegała na wydobywaniu węgla, ładowaniu go na wagoniki i transportowaniu go na powierzchnię; więźniowie musieli również kopać i ubezpieczać nowe korytarze oraz wydobywać kamienie i piasek z wykopalisk. Górnicy i więźniowie funkcyjni (głównie Niemcy) mieli nadzorować pracę więźniów; esesmani tylko czasami zjeżdżali pod ziemię, aby robić niespodziewane inspekcje. Z kilkoma wyjątkami, cywilni nadzorcy niemieccy nie mieli dobrego nastawienia do więźniów; uważali, że się ociągają i nie chcą pracować. Niektórzy z nich posuwali się do bicia więźniów pod byle jakim pretekstem. Polscy górnicy starali się ułatwić więźniom ich pracę, pomimo że groziły za to kary.

Przypadki śmierci i wypadki zdarzały się dosyć często w kopalniach. Zawalenia się korytarzy i inne wypadki były na porządku dziennym. Załamani więźniowie często popełniali samobójstwo, czasami poprzez rzucanie się pod koła pędzącej kolejki. Ich koledzy musieli później nieść ich ciała do obozu na własnych ramionach.

Na powierzchni od kilkunastu do kilkuset więźniów musiało zajmować się rozładowywaniem i transportowaniem drewna, torów kolejowych i innych materiałów niezbędnych do pracy pod ziemią, a także czyszczeniem terenu kopalni, sortowaniem węgla i każdą pracą, która była do wykonania. Kilkudziesięciu młodych węgierskich Żydów pracowało w sortowni w Brzeszczach. Niektórzy z nich nie mieli jeszcze 14 lat.

Większość więźniów na powierzchni pracowała w budynku elektrowni Andreas w Brzeszczach i innych odgałęzieniach kopalni Jawischowitz. Administracja RWHG miała podpisane kontrakty z następującymi firmami: Franz Galehr, Fiebig, Gleitbau Klotz & Co, Hans Schmidt, Jinz und Korring, Kreuz & Loesch Oppeln, Kurt Hein, Norddeutsche Hoch u. Tiedbau i Riedel & Sohn z Bielitz (Bielska). Po wcześniejszych konsultacjach z administracją obozu, kopalnia często wysyłała więźniów do pracy w przedsiębiorstwach wymienionych powyżej. Niemal wszystkie one zrzeszone były pod szyldem Deutsche Bergwerke und Huttenbau Gesellschaft (DBHG).

Nadzór nad więźniami pracującymi na powierzchni pełnili nie tylko esesmani, ale także nadzorcy cywilni, żołnierze Wehrmachtu, służba kopalni i wolontariusze. Więźniowie byli traktowani tak źle podczas budowy elektrowni, że wielu z nich nazywało to miejsce śmiertelną pułapką.

Zarówno w samym podobozie, jak i wszędzie tam, gdzie przydzielono ich do pracy, więźniowie starali się poprawić swoją sytuację w każdy możliwy sposób. Niektórzy z nich organizowali sobie koce, buty i inne przedmioty w podobozie albo z kopalni i wymieniali się nimi z Polakami; ci w zamian dawali więźniom jedzenie. W zimie, kiedy brakowało węgla do ogrzania baraków, więźniowie zabierali go z kopalni, chowając małe kawałki w rękawach albo kieszeniach. Część z nich, w czasie prac na zewnątrz na placach budowy podczas zimy, próbowało ochronić się jakoś od panujących warunków atmosferycznych poprzez wkładanie pod swoje ubrania worków po cemencie lub papieru. Kiedy esesmani orientowali się, że któryś z więźniów zrobił coś takiego, bardzo ciężko go karali.

Więźniarski ruch oporu działał w Jawischowitz w 1943 i 1944 roku. W jego skład wchodzili więźniowie z Austrii, Niemiec, Polski i Rosji. W sumie w tym ruchu skupiało się około 100 osób. We współpracy z obozowym ruchem oporu w Auschwitz, jak i socjalistycznym przyobozowym ruchem oporu w Brzeszczach, przeprowadzali oni akcje sabotażu w kopalni, próbowali pomóc chorym więźniom, otaczali opieką najmłodszych i najsłabszych, a także pomagali zorganizować ucieczki. Kilku więźniom udało się uciec w ten sposób, a pomagał im ruch oporu w Jawischowitz, ale także partyzanci PPS i członkowie Armii Krajowej, partyzanci PPR i Bataliony Chłopskie; wspierali ich w tym ludzie nie zrzeszeni w żadnnej z powyższych organizacji. Wszyscy ryzykowali swoim życiem. Gdy ucieczka się nie udała, konsekwencją była śmierć samego więźnia, jak i osób w nią zaangażowanych.

Pod koniec 1944 roku, esesmani wysłali niemal wszystkich Polaków oraz część Rosjan i Niemców przebywających w obozie do Mauthasen i Buchenwaldu. Podobóz ewakuowano w styczniu 1945 roku. 1948 więźniów dołączyło do kolumn wychodzących z Birkenau. Ci, którzy nie byli w stanie iść, zostali rozstrzeliwani przez Niemców.

Josef Remmele został aresztowany i skazany na śmierć przez Aliantów.

Jawischowitz the sub-camp of Auschwitz
Widoczne na zdjęciu reflektory to ostatni istniejący element dawnego podobozu
Zdjęcie: Michael Challoner ©

 

Spis źródeł

Informacje na temat źródeł, z których korzystaliśmy przy prowadzeniu badań nad tym podobozem znajdziesz tutaj.

Jeżeli masz pytania związane z tym podobozem lub inne informacje na jego temat, napisz do nas: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.