ASG Facebook Group |ASG Twitter |ASG Instagram |ASG Pinterest |ASG Flickr |ASG YouTube

Podobozy związane z rolnictwem

Wiele budynków postawionych po 1941 roku zostało wybudowanych z materiałów pochodzących z sąsiednich wiosek. Niektóre z nich istnieją do dnia dzisiejszego. W 1945 roku zebrane wcześniej przez nazistów materiały budowlane (zabrane następnie w przeważającej części z Birkenau) zostały użyte ponownie w celu odbudowania domów wyburzonych przez SS wsiach otaczających sam obóz. Na początku wojny gospodarstwa te były odebrane prawnym właścicielom przez Niemców.

Decyzja o założeniu gospodarstw rolnych SS w tak zwanym Interessengebiet (strefie interesów) Auschwitz została podjęta w listopadzie 1940 roku przez SS-Reichsführera Heinricha Himmlera, który z wykształcenia i zamiłowania był rolnikiem. Himmler zdecydował o tym w obecności komendanta KL Auschwitz Rudolfa Hössa i Sturmbannführera Heinricha Vogela , będącego członkiem departamentu SS, który był odpowiedzialny za sprawowanie kontroli na gospodarstwach SS związanych z rolnictwiem, leśnictwem i łowiskami ryb.

 

Auschwitz-Birkenau
22 kwietnia 2014 roku: krótka uroczystość zorganizowana przez burmistrza Miasta Oświęcim i tamtejszego proboszcza, poświęcona upamiętnieniu wyburzenia miejscowych wsi przez nazistów, gdy ci budowali Birkenau. Wioskami tymi były Pławy, Harmęże, Babice i Rajsko, które znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie obozu
Zdjęcie autorstwa Michaela Challonera ©

 

W swoich wspomnieniach Rudolf Höss bardzo szczegółowo opisuje wizytację Himmlera. Höss starał się ukazać wszelkie trudności i niebezpieczeństwa związane z funkcjonowaniem obozu. Himmler nie był tym jednak wcale zainteresowany. Tak całę wydarzenie opisuje w swoim pamiętniku Höss:

Zainteresowanie jego zwiększyło się, gdy zacząłem mówić o całym terenie i objaśniać go na podstawie map. Zmienił się natychmiast. Żywo przeszedł do planów i dawał wskazówki jedne po drugich lub notował wszystko, co miało powstać na tych gruntach. Oświęcim będzie rolną stacją doświadczalną dla wschodu. Tam są możliwości, jakich nie mieliśmy dotychczas w Niemczech. Siły roboczej jest dość. Każde potrzebne doświadczenie rolne musi być tam przeprowadzone. Muszą powstać wielkie laboratoria i oddział hodowli roślin. Hodowla bydła wszystkich potrzebnych ras i rodzajów. Vogel ma się natychmiast starać o fachowców. Zakładać stawy, osuszać grunty, budować wały wiślane. Himmler chce to sam wszystko zobaczyć w Oświęcimiu. Dalej omawia swoje plany rolne w najmniejszych szczegółach, dopóki dyżurny adiutant nie przypomniał mu o długo już czekającej ważnej osobistości, którą miał przyjąć.

1 marca 1941 roku, podczas swojej wizyty w Auschwitz i w Interessengebiet, Himmler nakazał Hössowi zagospodarowanie terenu, zarówno w sensie rolniczym, jak i w każdy inny możliwy sposób. Wysiedlenie mieszkańców sąsiednich wsi poprzedzało wykonanie tego rozkazu, a wioskami tymi były: Pławy, Rajsko, Broszkowice, Babice, Brzezinka i Harmęże. Wysiedlenie odbyło się w marcu i w kwietniu 1941 roku i sprawiło, że strefa interesów obozu rozrosła się do 4000 hektarów. W 1940 roku, po wykonaniu pierwszego etapu wysiedlenia z tak zwanej strefy bezpieczeństwa obozu, utworzono specjalne komanda więźniarskie – Landwirtschaftkommando. Więźniowie w tych komandach kontynuowali pracę rozpoczętą przez poprzednich właścicieli gospodarstw rolnych na danym terenie, zajmowali się także zwierzętami i konserwacją narzędzi potrzebnych do pracy.

 

Auschwitz-Birkenau
Rozbiórka domu w kwietniu w 1941 roku. W ten sposób Niemcy tworzyli dodatkowe miejsce na swoje gospodarstwa rolne i zdobywali materiał potrzebny do rozbudowy obozu
Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Marka Księżarczyka, członka Auschwitz Study Group

 

Kiedy komendantura obozu przygotowywała się na stworzenie specjalnych eksperymentalnych gospodarstw SS, wiele komand więźniarskich (także kobiecych po utworzeniu obozu dla kobiet) zostało przeniesionych do wyżej wspomnianych wiosek i rozpoczęło rozbiórkę znajdujących się tam budynków. Takie komanda nazywano Abbruchkommando. Oprócz tego, więźniowie zajmowali się również renowacją, budowaniem grobli i nasypów, oczyszczaniem stawów rybnych, wyrównywaniem poziomu ziemi, konstrukcją rowów melioracyjnych, dróg oraz baraków i innych budynków potrzebnych do funkcjonowania tym eksperymentalnym gospodarstwom.

Komanda przychodzące do pracy z Auschwitz I lub z Birkenau musiały codziennie pokonywać kilka kilometrów pieszo, będąc pod strażą esesmanów lub nadzorczyń SS (Aufseherinnen), którym towarzyszyły często specjalnie wyszkolone psy. Bez względu na warunki pogodowe, więźniowie mieli na sobie tylko cienkie pasiaki, które często już po chwili były mokre, i drewniaki, które bardzo raniły im stopy. Wielu więc decydowało się chodzić boso.

Była więźniarka Zofia Sikora wspomina:

Samo dojście do pracy było gehenną. Droga była wysypana drobnym, ostrym żwirem, który kaleczył do krwi stopy. Jeśli taki kamień wbił się w stopę, nie można było zatrzymać się, by go wyciągnąć. Jeśli która próbowała to zrobić, szczuto na nią psy, a esesmani kopali lub bili kolbami. Nie szczędziły też bicia i wrzasków tzw. anweiserki i kapo, niemieckie więźniarki, prostytutki i kryminalistki. (...) Marsz do pracy odbywał się zawsze podobnie: wrzask, popędzanie, bicie, psy, los, aufgehen, schnell.

Rozbiórka budynków była wyjątkowo trudna (a więźniowie często musieli spod ruin wyciągać swoich martwych kolegów). Na przykład w Rajsku, po wysiedleniu ludności, 68 domów i 41 obór było przeznaczonych do rozbiórki. Za jedną z trudniejszych prac uważano także oczyszczanie stawów rybnych, do czego wyznaczono więźniarki z kobiecej karnej kompanii (SK-Strafkompanie). Musiały one pracować w błocie obok stawów, cały dzień w wodzie, w śluzie i ziemi po same szyje.

Tak tą pracę opisała była więźniarka Róża Jeleń-Chroń:

I tak rozpoczęła się ta okropna robota. Zanurzone do pasa w wodzie, kalecząc sobie nogi o kamienie, szkło i różne śmieci, kosiłyśmy szuwary, które trzeba było następnie układać w równe pryzmy na brzegu. Ale po kilku dniach odrastały i trzeba było wszystko zaczynać od początku. Któregoś dnia jedna ze Słowaczek nie chciała wejść do wody, więc pilnujący nas strażnik wepchnął ją, a gdy z kolei nie chciała wyjść, poszczuł na nią psa, który tak długo tarmosił biedną kobietę, aż utonęła. Po pracy musiałyśmy wyciągnąć ją z wody i zanieść do obozu.

Pracę tę wykonywałyśmy bez względu na pogodę. W czasie deszczu przemoczone do nitki wkładałyśmy na siebie złożone na brzegu mokre pasiaki, których nie miałyśmy potem gdzie wysuszyć.

Gdy zaś prażyło słońce, tworzyły się nam na ciele pęcherze, które pękały i ropiały, zabrudzone skaleczenia stóp powodowały częste zakażenia (...). Któregoś dnia znów pies zagryzł jedną z więźniarek. W drodze do pracy odwinęła się jej szmata, którą zawiązała skaleczoną w stawie nogę. Pies eskortującego nas Niemca zaczął tarmosić tę szmatę, potem ugryzł biedaczkę w nogę, a gdy upadła i polała się krew, gryzł ją z coraz większą wściekłością. Nam nie wolno było się zatrzymać. Gdyśmy wracały ona już nie żyła. I znów niosłyśmy martwe ciało do obozu.

Komando Dammbau zajmowało się wyrównywaniem grobli przy stawach w Harmężach, przy okazji oczyszczając zbiorniki, a także wykonując wszystkie prace związane z przygotowaniem stawów do hodowli ryb. Komando to składało się z kilkudziesięciu osób, w przeważającej części Polaków i Żydów z Birkenau.

Czesław Ostankowicz wspomina:

W kwietniu 1942 roku, kiedy gnano nas wiecznie mokrych, zawsze zmarzniętych i gorączkujących, przeraźliwie głodnych nad stawy – niewiele dawano nam szans na powrót z tej roboty.

Esesmani prześladowali więźniów w bardzo wymyślne sposoby. Warunki pracy oraz zachowanie się esesmanów przyczyniły się do wysokiego wskaźnika śmierci, co sprawiało, że przez komando przewijało się mnóstwo osób. Wczesną wiosną i późną jesienią 1942 roku więźniowie wracali do obozu sztywni z zimna i pokryci błotem. Musieli dźwigać ciała zabitych i umierających na specjalnych noszach. Początkiem listopada 1942 roku – po tym, kiedy stawy wypełniono rybami – komando Dammbau zostało rozwiązane, a jego więźniowie zostali przydzieleni do innych grup roboczych.

Podobne komando (Gartnerei-Kommando) zostało powołane do życia w ogrodach w Rajsku. Więźniowie wchodzący w jego skład pochodzili najpierw z Auschwitz I, a później z Birkenau. Hodowali oni warzywa dla esesmanów i ich rodzin. Otto Moll był komendantem (Kommandoführer) tej drużyny roboczej, później powołano go na komendanta krematoriów w Birkenau. Moll był okrutny i niepohamowany w swoich działaniach, zabijał więźniów w bardzo wymyślny sposób i szczególnie gardził Żydami. Przed utworzeniem obozu kobiecego w Auschwitz (wiosna 1942), tylko mężczyźni pracowali w podobozach zajmujących się rolnictwem. W 1942 roku kobiety zastąpiły mężczyzn w wielu obowiązkach i pracach. 23 marca 1944 w rolnictwie pracowało w sumie 4238 więźniów: 1751 mężczyzn i 2487 kobiet.

Gospodarstwa SS były zarządzane bezpośrednio przez department rolniczy (Abteilung Landwirtschaft), który wchodził w skład administracji obozu. Kiedy departament ten oddzielił się od głównego obozu, SS-Obersturmbannführer doktor Joachim Caesar (wykształcony rolnik), stał się jego szefem na rozkaz Himmlera. Zarządzał wszystkim związanym z rolnictwem, leśnictwem, rybołóstwem i eksperymentalnymi gospodarstwami.

W czerwcu 1942 roku Himmler odwiedził KL Auschwitz ponownie. Zobaczył gospodarstwa i prace nad rowami melioracyjnymi, labortoria i szklarnię w Rajsku, przedstawiono mu również sekcję hodowli bydła i szkółkę drzew. Do 1943 roku większość podobozów związanych z rolnictwem już funkcjonowała. Zamknięto je dopiero podczas głównej ewakuacji kompleksu w styczniu 1945 roku.